Tym tekstem rozpoczynamy serię (mam nadzieję ;-)) tekstów o zagranicznych rynkach e-commerce. W komentarzach do którejś z notek przewinęła się myśl, że polskie e-firmy rzadko inwestują za granicę. Może warto zastanowić się nad tym, żeby sprzedaż poszerzyć o dodatkowe rynki. Pierwszym tekstem z serii będzie Rosja. Autorem tekstu jest Błażej Stachowiak, któremu oddaję głos. Rosja to kraj o niemalże dwukrotnie mniejszej penetracji Internetu niż Polska. Mimo to, dzięki swej wielkości wyrażonej w liczbie mieszkańców, przebija Polskę dwukrotnie jeśli chodzi o liczbę internautów. Według ostatnich badani GUS jest nas 38 135 876 mieszkańców, podczas gdy rosyjskich internautów jest już ponad 41 milionów.Można w Polsce narzekać na wiele, zresztą Polacy to mistrzowie olimpijscy w narzekaniu. Jednak prawdziwą bolączką Polaków, którzy zamawiają towary przez internet jest ich dostawa. Każde polskie forum, aż huczy jakie to firmy kurierskie są złe "bo nie na czas", "bo kurier nieuprzejmy", "bo towar uszkodzony" etc. W Rosji pod tym względem jest dużo gorzej i to nasi kurierzy mogą być w wielu przypadkach wzorem dla swych rosyjskich kolegów. Jakość dostawy to nie jest jedyny problem na rosyjskim rynku e-commerce. Drugim problemem jest bardzo wysoka skala piractwa. Dlatego sprzedaż oprogramowania, licencji, odsłuchów, czy audiobooków ma na razie małe szanse na przebicie się, bo najpierw muszą się zmienić przyzwyczajenia rosyjskich internautów. Zresztą nie wiem czy wiecie, ale 16% użytkowników internetu z Wysp Brytyjskich przyznaje się do piractwa! Więc możecie sobie wyobrazić skalę tego zjawiska w Rosji…Ostatnim czynnikiem mającym wpływ na nie tak szybki rozwój e-commerce w Rosji są płatności. Liczba internautów będących posiadaczami kart kredytowych jest mała, choć odnotowuje stały duży wzrost. Cały czas utrzymuje się mała dostępność punktów akceptujących płatność kartami kredytowymi. Oczywiście nie dotyczy to dużych miast. Jednak to tylko jedna strona medalu. Drugą jest bardzo duży problem jakim jest hackerstwo. Dane kart to łakomy kąsek dla rosyjskiego podziemia internetowego. To sprawia, że ludzie boją się płacić kartami. Dodatkowo na to nakładają się stare przepisy bankowe i wszechobecna biurokracja. Zatem duże wyzwanie to nie tylko wyposażenie rosyjskich portfeli w karty kredytowe, ale zadbanie o ich bezpieczne używanie. Dopiero wtedy ten najwygodniejszy sposób płatności będzie mógł być wykorzystywany do internetowych zakupów.Nie jest tajemnicą, że dwie połączone ze sobą na odcinku przeszło 600km metropolie są miejscem, gdzie się zarabia znacznie powyżej średniej. Zapewne więc z tego powodu większość transakcji dokonywana jest przez mieszkańców Moskwy i St. Petersburga , którzy oficjalnie stanową ok. 12% ludności całej Rosji. Niektóre źródła szacują, że jest to nawet 20%. Są oni odpowiedzialni za ok. 70-80% e-zakupów w Rosji! Dla nich wydatek rzędu 45 PLN za 3Mb łącze internetowe (65 PLN za 10Mb) jest stosunkowo małą kwotą. W miastach tych postawiono na rozwój infrastruktury, co przekłada się między innymi na to, że nie ma żadnego problemu, ze znalezieniem darmowego hot-spotu. Nie trzeba nawet wlewać benzyny po 2 pln za litr by przejechać się samochodem w poszukiwaniu darmowego wifi.Mimo barier zakupy internetowe w Rosji w ubiegłym roku szacuje się, na 110 mld rubli czyli ok. 11 mld pln (1 pln = 10 rubli). Jest to wzrost 35% w stosunku do 2007. Jak więc widać, zarówno wzrost jak i wielkość sprzedaży jest zbliżona do osiągnięć na naszym rodzimym rynku w minionym roku.Porównam teraz wielkich na wschodzie z rodzimymi sklepami. Na podstawie informacji z Business Week, o tym, że największy sklep z domeny .ru tj. Ozon.ru przyniósł 45 mln USD w pierwszym półroczu 2008, szacuję jego przychody za cały rok 2008 na jakieś 350 mln PLN (1 USD = 3.2 PLN). Zwróćcie uwagę, że to jest więcej niż zadeklarowały polskie numery 1 i 2 tj. Agito i Merlin łącznie.A jak wygląda sprawa reklamy w Internecie? Jeśli chodzi o wydatki na reklamę to przy wzroście o 55% w stosunku do 2007, na ten cel w 2008 wydano 14,7 mld rubli czyli prawie 1,5 mld PLN. Zatem przy tych samych przychodach z e-commerce Rosjanie wydali 25% więcej na reklamę niż Polacy. Pamiętajmy jednak, że rosyjskich internautów jest dużo więcej niż polskich, zatem średnio rosyjski internauta ma mniejszy kontakt z reklamą niż polski. Wydatki na reklamę kontekstową stanowią ok 60% całości budżetów reklamy w internecie. To sporo i i świadczyć może o pewnej dojrzałości rynku reklamowego w Rosji. Natomiast dysproporcje w podziale wpływów z reklamy kontekstowej są ogromne. Aż 71% tej kwoty przypada na najbardziej popularną rosyjską wyszukiwarkę Yandex, a 17% portal Rambler, dla Google zostaje ok. 8%, natomiast pozostałe 4% rozdzielone jest pomiędzy mniejszych graczy. Widać więc w jaki nierówny sposób rozkładają się te wydatki. Więcej szczegółów znajdziecie tu, przyda się jednak znajomość Cyrylicy. Ci którzy nie załapali się na darmowe lekcje w szkole mogą posiłkować się tłumaczem np. tym od Google.Należy jednak pamiętać, że Rosja to "dziki wschód" i często dochodzi do sytuacji kiedy sprzedaż realizowana przez e-sklepy "omija aspekty podatkowe". Tu należy się wyjaśnienie tytułu postu. "Krysza" to dosłownie osłona lub przykrycie. Z tytułu tego, że ktoś przymyka oko na pewne "aspekty handlu poza kasą fiskalną" są pieniądze, którym to należy się dzielić z "osłaniającymi". Dlatego prawdziwy wzrost w tym mocno podzielonym różnicami materialnymi kraju, o nie tak znowu dojrzałym rynku e-commerce pozostanie niewiadomą. Chyba, że w drodze komentowania wyciągniemy średnią arytmetyczną.Ten tekst nie powstał by bez pomocy walczącego z Kryszą Krzysztofa Jarzyny (nie ze Szczecina, ale z samego serca wschodniego netu). Błażej Stachowiak - związany z e-businessem od początków jego istnienia w Polsce. Twórca sukcesów i autor innowacyjnych rozwiązań informatycznych w największej księgarni internetowej Merlin.pl. Na co dzień łączący obowiązki ojca i męża godząc je z przyjemnościami podróży na koniec świata, białego szaleństwa oraz dwóch kółek. Ojciec i założyciel Butiku Webowego, w ramach którego doradza jak efektywnie wykorzystywać elektroniczne kanały sprzedaży do kontaktu z prosumentem.